witajcie :(
ja to mam pecha dziś wet mi dołożył zmartwień,
byłam pytać o kastracje dowiedziałam sie że mam zapłacić 200 zł i od 8 do 13 sa zabiegi ;/
ale ja nie dam rady po od poniedziałku mam byś na szpitalu od 8 do 15 ;/
wetka daje mi dwa rozwiązania albo przywiozę pokera na noc co dla mnie jest nie do pomyślenia młoda mi sie zapłacze a on sie chyba ze strachu posika bo jak tylko wchodzimy do gabinetu to poki panikuje :(
albo moja mama go przyprowadzi na zabieg i zostawi :(
myślałam że mi pojdzie na rękę i wykastruje go poobiedzie po mojej pracy.
jakie macie zdanie ? :mysli: czy mam szukać innego weta do zabiegu bo chyba to nic złego że ktoś inny go wykastruje a ona będzie leczyć ?