Dobry wieczór.
Trochę mnie nie było,bo miałam bardzo ciężki czas teraz-mój tata bardzo chorował -okazało się,że ma guza w głowie,był w szpitalu 3 tygodnie -wszyscy mieliśmy nadzieję,że zrobią operację lub naświetlania i będzie wszystko ok,a tu po badaniach okazało się,że niestety ale nic nie można zrobić,a tata z dnia na dzień był coraz słabszy,nie mógł już wstawać z łóżka,a nawet siedzieć,nie dał rady sam jeść,jeździliśmy Go karmić,bo nie miał siły utrzymać nawet łyżeczki w ręce.Najgorsze z tego wszystkiego było Go odwiedzać,próbować się przy Nim jakoś trzymać i udawać,że wszystko będzie dobrze,a serce pękało z bólu.Za każdym razem jak jechaliśmy to w strachu jak będzie się czuł,bo miał bardzo silne bóle głowy i były dni kiedy do południa było nawet dobrze,a popołudniu tata nie mógł wytrzymać z bólu.W środę tata zmarł-jestem załamana, a jedynym pocieszeniem jest to,że już nie cierpi i jest już pewnie szczęśliwy z moją mamą.