Piszę, żeby przestrzec przed tym, co się może zdarzyć każdemu. Nigdy nie puszczajcie Yorków na schody. W tamtym roku byliśmy w hotelu, na piętrze była drewniana balustrada, mała jakoś tak nieszczęśliwie stanęła pomiędzy szczebelkami, że wypadła. Spadła z pierwszego piętra, znalazł ją właściciel hotelu. Nawet nie zauważyliśmy (zajęci pakowaniem), że coś się zdarzyło. Na szczęście nic się nie stało. Od tego czasu po schodach (na smyczy) chodzi tylko w górę (jak ma ochotę) za żadne skarby nie zbliży się do schodów prowadzących w dół