Witam
Posiadamy 1,5 letnią suczke Lare i jest naszym oczkiem w głowie.
Dwa dni temu w czasie wychodzenia na spacer gdy ona czekała pod drzwiami a ja się ubierałem zahaczyłem kurtką o stojący na korytarzu mop a ten pechowo przewrócił się prosto na nią :smutny:
Bardzo zaczęła piszczeć i sie mocno przestraszyła. Nic się jej nie stało ale od tego czasu się mnie boi, nie przychodzi wogóle do mnie a dotychczas jej podstawowym miejscem wypoczynku gdy byłem w domu były moje kolanka lub brzuch,uwielbiała na mnie spędzać czas, wszelkie zabawy były głównie ze mną.Żona żartuje że to "córeczka tatusia" :haha:
Gdy do niej podchodzę zaczyna cała dygotać i ewidentnie nie chce przy mnie być.
Co robić? Czy jej to minie? Serce mi pęka:beczy:
Pomóżcie!