Dziewczyny postanowiłam napisać w tym temacie bo mam problem.
Pumiśka bardzo niechętnie wychodzi na podwórko :(
Już to tak trwa od jakiegoś czasu. Jak miała cieczkę i tylko powiedziałam "Lucek czeka, chodź do piesków" itp od razu pierwsza przy drzwiach. Teraz to już nawet nie działa :(
Jak już wyjdzie, przywita się ze wszystkimi i ciągnie do domu.
Rano zawsze ma problemy ze spacerkiem to biorę ją na ręce, szybkie siku i dalej wraca spać. Ale w ciągu dnia, nawet jak jest ładna pogoda jak dziś zapiera się i nie chce. Jak mówię : chodź na spacerek; to od razu ucieka pod łóżko, albo jak zobaczy, że biorę smycz, szelki to samo, ucieka.
Nigdy się jej krzywda nie stała, wychodzi tylko ze mną więc nie wiem czemu się tak zachowuje.
Fakt, jest teraz chora ale tak jak np wczoraj, było zimno to ją ubieram. Nie wiem czy to z zimna, czy przez tą chorobę. Smutno mi :(