dziękuje dziewczyny za ciepłe słowa, też nie wiem co się małej stało :bezradny: Wet powiedział że to albo ostre zatrucie albo jakieś powikłania po kleszczach. Jednak ja żadnego kleszcza nigdy u niej nie znalazłam. Brzuszek ma twardy więc nic nie połkneła. Najgorsze jest patrzeć jak piesek się męczy, taka bezsilność człowieka dopada :(
Mam nadzieję że bedzie lepiej, rano mąż poszedł do sklepu po kurczaka żeby zrobić papkę z marchewką zamiast suchej karmy. Wet powiedział że to się lepiej trawi.
Wczoraj mała miała jeszcze głodówkę, a że chodziła i szukała koło swojej miski to i my kolacji nie jedliśmy, bo jakoś tak głupio nam było :(
Dorotko, fotki wstawię jak tylko małej się poprawi :prosi: