Opowiem wam jeszcze jedną historie psiaka któremu uratowaliśmy życie ok 5 lat temu nie pamiętam dokładnie mój tata pojechał do lasu to co tam zastał było przerażające.Zobaczył suczke boksera przywiązaną do drzewa jej stan był okropny dziwiliśmy się ze jeszcze żyje była tak wychudzona że było widać każdą kość jej ciała.Nie wiadomo ile tam była przywiązana bez wody i jedzenia ale z pewnością bardzo długo sądząc po jej stanie zdrowia.Sunia oprócz tego była zarobaczona.Tata zabrał ją z tamtąd do nas do domu gdy mi ją pokazał nie mogłam uwierzyc w to co widziałam.Dotychczas takie psy widziałam w programach telewizyjnych.
Psiak był jeszcze bardzo młody sądząc po ocenie weterynarza miał nie więcej niż rok jednak mimo młodego wieku wiele przeszła.Tajga bo tak ją nazwałam kochała ludzi za każdy dobry gest który doświadczyła nawet zwykłe głaskanie potrafiła zrekompensować mokrymi całusami i radosnym machaniem ogona.
Pod nadzorem weterynarza zaczeliśmy ją odkarmiać.Jedzenie było jej największą radością wszystko czego pragneła to jedzenie i bliskość człowieka.Na początku jedzenie znikało z miski w ciągu 2 sekund lecz z biegiem czasu gdy przekonałasię że zawsze będzie czekać na nią miska pełna jedzenia i nigdy już jej go nie zabraknie jadła coraz spokojniej.Mijały miesiące z tygodnia na tydzień Tajga nabierała coraz więcej ciała.Po roku sunia byla nie do poznania z skrajnie zabiedzonego psa bliskiego śmierci stała się piękną przedstawicielką swojej rasy.Uwielbiała wszystkich zarówno dzieci jak i inne zwierzęta.
Niestety musieliśmy ją oddać ponieważ nasza suczka pekińczyka nie tolerowała jej.To było najsmutniejsze pożegnanie w moim życiu :beczy: :beczy: :beczy: Ona chyba też przeczuwała że nadszedł czas pożegnania bo podeszła do mnie i zaczeła lizać zapewne chciała powiedzieć ''dziękuje za uratowanie mi życia''.
Choć to było już tak dawno nigdy o tobie nie zapomnę i na zawsze zostaniesz w moim sercu :serce: :serce: :serce:
Niestety nie mam jej zdjęcia.