Kiedyś też czyściłam co tydzień ale z czasem zrozumiałam im mniej się grzebie przy uszach tym lepiej. Tzn. jeśli jest potrzeba (ucho czerwone, ciemna wydzielina lub ewidentnie brudne) to owszem, trzeba wyczyścić. A jeśli jest ok to nie :)
Zacytuje część pewnego artykułu ;) zachęcam oczywiście do przeczytania całości ;)
[quote]W kanale słuchowym człowieka, psa, kota i wielu innych zwierząt są gruczoły wytwarzające woskowinę. Ta tłusta i lepka substancja ochrania wnętrze ucha i błonę bębenkową przed wyschnięciem, urazami i atakiem drobnoustrojów. Jej nadmiar usuwany jest przez drobniutkie włoski rosnące w kanale słuchowym. Jeśli ucho jest otwarte, woskowina wysycha, jeśli jest zakryte małżowiną, jełczeje i śmierdzi. Łatwo można sobie wyobrazić reakcję opiekuna: w ruch idą waciki, patyczki, dostępne na rynku płyny antybakteryjne. Pucuje się psie ucho do czysta, dłubie w każdym zakamarku. Zostaje ono pozbawione warstwy ochronnej, a jego delikatna wyściółka ulega niewidocznym dla naszych oczu mikrourazom. Wystarczy wówczas niewiele, np. kropla zimnej wody, aby wywiązał się stan zapalny.
Na dodatek kanał słuchowy jest zagięty pod kątem prawie prostym. Kiedy wpychamy do ucha patyczek z wacikiem, nie dociera on do jego poziomej części, tylko upycha w niej wydzielinę, którą chcemy wydobyć. Tak ubita woskowina, lub co gorsza wysięk zapalny, nie tylko blokuje dojście do błony bębenkowej, ale jest też pożywką dla drobnoustrojów.
Żadne ucho nie służy do dłubania: ludzkie, kocie ani psie. Owczarek niemiecki, spaniel czy kundelek - jeśli ma się cieszyć zdrowymi uszami, musi mieć w nich naturalną ochronę - woskowinę. Jej nadmiar wolno usuwać tylko z małżowiny, nie ruszając kanału słuchowego. [/quote]
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2232,ucho-nie-do-dlubania.html">http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika ... bania.html</a><!-- m -->