Konsekwencji w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonego celu powinnam uczyć się od Tosi ;)
[b]
Przysmak albo...
Każdego dnia słyszę od mojej opiekunki, iż jestem śliczną i grzeczną dziewczynką. Te słowa sprawiają, że czuję radość w serduszku oraz wywołują u mnie niesamowitą chęć otrzymania czegoś, co połaskocze moje podniebienie. Zaczynam więc dawać znaki mojej opiekunce, żeby poczęstowała mnie snaczkiem. Czaruję ją wzrokiem i robię słodką minkę. Zazwyczaj to wystarczy, abym otrzymała coś pysznego. Czasami jednak moja opiekunka mówi, że już wcześniej dostałam snaczka i na dzisiaj dosyć, bo znowu przytyję. Jeżeli ona myśli, że odpuszczę, to jest w błędzie. Jestem konsekwentna w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonego celu. No dobrze...skoro czarowanie wzrokiem i słodka minka nie przyniosły oczekiwanych efektów, czas przystąpić do następnego etapu. Proszę zatem moją opiekunkę, aby wzięła mnie na rączki. Robi to chętnie, więc jak już znajdę się na wysokości jej buzi, przystępuję do akcji intensywnego całowania. Słyszę wówczas "mój kochany słodziaku". To mnie nakręca, więc całuję najlepiej jak potrafię, ale w pewnym momencie moja opiekunka odwraca głowę i mówi, że już wystarczy. Tak łatwo nie poddaję się, zatem łapeczką przywracam jej twarz do poprzedniej pozycji i całuję dalej. W końcu dopada mnie lekka irytacja. Zatem przechodzę do następnego etapu. Dość całowania. Teraz użyję swoich łapek do spoliczkowania mojej opiekunki. To sprawia, że zostaję postawiona na podłogę i już mam nadzieję, że otrzymam to, czego chcę. Niestety...jestem ignorowana. Zatem czas na ostatni etap...chodzenie za opiekunką i kwękanie. Nie pozwolę, aby zajęła się swoimi sprawami. Potrafię kwękać bardzo długo, o czym niejednokrotnie przekonała się moja opiekunka, więc po kilku minutach otrzymuję upragnionego snaczka. Jeżeli myślicie, że odwrócenie mojej uwagi w postaci zabawy czy wyjścia na spacer spowoduje, że zapomnę o smakołyku, to mylicie się. Jestem pamiętliwa. Przysmak albo...
Tosia[/b]
[img]http://i66.tinypic.com/2ns46x0.jpg[/img]
Fotka stara :bezradny: Jak w końcu odzyskam swój aparat, to zrobię nowe fotki :okok: