Dzięki dziewczynki kochane.
Ja po prostu chyba się uodporniłam na to wszystko, dlaczego bo gdy miałam 4 lata musiałam stać się osobą odpowiedzialną zachorowałam na cukrzycę, później zmarła moja babcia, po babci mój ukochany piesek Dosia (coś w typie Westa) , po niej mój tata po tacie moja prababcia a dwa dni później urodził się mój syn Filip.
Po tym wszystkim urodził się mój synek Alan, Teraz zostawiła nas Tajga.
Więc te wszystkie sytuacje uodporniły mnie. Jestem osobą szczęśliwą i otwartą na ludzi.
Bardzo się cieszę że mam was i mogę się wam wyżalić bo czasami komuś trzeba.
A jeżeli któraś z was ma problem to możecie pisać na pw czy gg pomogę. O cukrzycy wiem dużo bo choruję zaraz 20 lat :bezradny: :bezradny: