Osobiście uwielbiam jak yorki mają kucole, ale niestety mój Figaro nie cierpi czesania, a na głowie to już nie ma mowy. Próbowałam mu robić kucyki, ale trzymały się góra 5 minut. Nie wiem kto był bardziej wyczerpany tym czesaniem, ja czy on :bezradny: . Gdybym się prędzej za to wzięła i przyzwyczajała go do kitki, może i dzisiaj by nosił. Mój mąż mówi, że Figo częściej bywa u fryzjera niż ja i w sumie ma rację. Co miesiąc, półtora to mus, bo jak nie to wszystko mu w oczy włazi.