U mnie prezenty kupione dawno, bo wiem, ze czym bliżej świąt to nie będę miała na to czasu. Sprzątanie idzie żółwim krokiem. Strasznie boli mnie lewa noga w kości ogonowej. Ledwo się turlam, dobrze, ze chodzić jeszcze dam radę. Utrudnia mi to sprzątanie. A po remoncie to wiadomo ile tego jest.
Mam pierze mi dzidziusiowe ubranka, bo ani tu u mnie nie ma miejsca suszyć ich, ani warunków, bo z nowymi oknami, wilgoć się nie odparowuje. Codziennie, jak wstaje to szyby mokre.
No ale myślę, ze do świąt się wyrobie 😉