Aniu wydaje mi sie że za bardzo przeżywałaś a Mice sie udzieliło i przeżywała razem z Tobą.
U Nas dużo fajerwerków ale przy pierwszych oznakach strachu zignorowałam i już było ok, tak samo jak z burzą. Popatrzyła na mnie a że ja nic nie robiłam takiego to Bafi też dalej zajeła sie sobą. Po starszej suni wiem jak ważne jest ignorowanie gdy pies zaczyna sie bac. Pocieszanie u mojej starszej skończyło sie lekiem do końca życia do tego stopnia że wymioty i biegunka jednocześnie :|
Teraz leniuchujemy bo siedziała z nami do 4 rano ;)