Ja bym zamknęła tego kogoś tak, klatka na klatce i żeby na niego ktoś się załatwiał.
Ciekawe ile psów przeżyje teraz :beczy:
Ja jestem tak wstrząśnięta, że o czym innym myśleć nie mogę. Takich warunków nie jestem w stanie sobie wyobrazić, a to jeszcze członek ZK bardzo ceniony w ich szeregach, nie wiem sama co najgorzej boli :uoee: