I tu Karolinko się zgadzam :okok: , jakiś rok temu jedna Pani dzwoniła do mnie kilka razy o pieska, że chce, przyjedzie, itp :) , jej kolejny telefon był płaczem :| , już nie wiedziałam o co chodzi :szok: , noi podała prawdę- dzień wcześniej na jej oczach kierowca zabił jej pieska, nie mogła się ogarnąć, zawieźliśmy pieska- Tosieńkę , do dziś pamiętam jej żal, ból i wszystko w domu po piesku :beczy: , tak było mi jej szkoda :| , Tosieńka miała choć troszkę ukoić jej ból i stratę, ta Pani nie mogła się odnaleźć :| , dlatego ja nigdy piesków nie narażam na niebezpieczeństwo, mogą latać po podwórku i latają luzem, ale nie jak jadę do miasta, wtedy smycz, nie chcę przeżywać co ta Pani...... :(