Ja też bardzo lubię koty i zawsze kota mieliśmy w domu.
Cztery lata temu u mojego brata w stodole okociła się dzika kotka i niestety rozjechał ją pociąg i ja zabrałam dwa kociaki,które miała,były to dzikie kotki ale na tyle małe,że można było je złapać,chorowały na koci katar,oczy zaropiałe-takie biedulki. Miałam je tylko odchować i oddać do schroniska lub poszukać im jakiegoś domu,bo miałam już w domu kota ale jakoś nie miałam sumienia i oczywiście zostały u nas. :)
Niestety od trzech tygodni nie ma jednego kota i nie wiem co się z nim stało,słyszałam tylko wieczorem jakby z kimś się gryzł ale jak go wołałam to nie przyszedł-boję się ,że mogła go dorwać kuna,bo koło nas sobie mieszkają i kiedyś już mi zagryzły dwa koty. :(