Od 2 dni nasz Bakuś był jakiś dziwny. Martwiło mnie jego zachowanie, był taki spokojny, smutny i miał biegunkę, wymiotował, cały czas spał, nie miał apetytu. Pojechaliśmy dzisiaj z nim do weterynarza i okazało się że nasza kruszynka ma zapalenie migdałków i zapalenie jelita grubego :( moje biedactwo.. Dostał 3 zastrzyki, dzisiaj nic nie mógł zjeść tylko wodę pić, prawie cały dzień mi przespał, jutro mamy mu podać tabletkę i dostał jakąś karmę od weterynarza. Szkoda mi go bo snuje się po mieszkaniu jak cień.. Wet pokazała mi jak wyglądają jego migdałki - masakra. Szkoda mi go. To moje oczko w głowie i nie mogę patrzeć jak cierpi :(
W poniedziałek mamy jechać na kontrolę, mam nadzieję, że mu się polepszy. Wet powiedziała, że do piątku powinno być już wszystko dobrze.
Czy Wasze maleństwa też przechodziły coś takiego?