Myślę, ze totalną głupotą jest traktowanie yorka jako ozdoby - siedzi taka bidula skulona w torebce, a jego pańcia paraduje po galerii (cholera, nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że ma na nogach białe kozaczki :mysli: :wysmiewacz: ).
Ja rozumiem Monikę, że zostawia czasem na parę minut psa w samochodzie...
Wiecie jakie ma przeboje z sąsiadami...
Psa zabrać ze sobą musi...
Przed sklepem nie zostawi...
Do sklepu wprowadzić nie bardzo może...
A trudno, żeby nadrabiała kilka km. żeby zawieźć psa do mamy, tylko po to, żeby kupić pieczywo, mleko i inne tego typu codzienne zakupy w osiedlowym sklepie :bezradny: