U mnie Toby jest w takim stresie, jak ma sam zostawać, ze trzęsie się, od razu biegnie na parapet i tam obserwuje. Jak daje jakiś ulubiony smakołyk to i tak zostaje nie ruszony, do momentu, aż wrócę, wtedy witanie się i pałaszowanie przysmaku.
W między czasie nie wiem, co robi, czy wyje, czy lezy i się patrzy :bezradny: