Relacje z wczorajszego dnia i dzisiejszej nocy.
O 13 godzinie zabrałam jedzenie, została aby woda.. Mało jej piła. Pod wieczór zaczęła już szukać jedzenia. W nocy .. nie przespana noc. Piszczała, chodziła na dół do kuchni,ja za nią, bo myślałam, że chce siusiu ( w nocy czasem sie jej chce ) a ona siedziała w miejscu gdzie jest miska... chyba z 4 razy tak. W łóżku drapała mnie po buzi, piszczała. W koncu musiałam zdziałac, głaskałam ją i nic. Słyszłałam burczenie w brzusiu...
Później zwymiotowała żółcią wielkości ...piłki tenisowej.
Tez byłam zmęczona, rozumiałam Mikę, ale powiedziałam do siebie, zamkłam drzwi ( ponieważ słyszałam budzik taty, do pracy i brata. Idą się najeść więc nie chciałabym aby Mika patrzyła jak oni jedzą) i poszła jako tako spać. 20 minut temu się obudziłyśmy. Uczesałam ją. Niedługo i będzie weterynarz, weźnie mnie i Mikę. Ja będę w poczekalni .
Takiej tortury już nigdy nie chce mieć, to straszne... :beczy: :beczy: