Tak wetka pisała w książeczce. JA jeździłam ze szwagrem. Wiedzieliśmy, ze miał wcześniej kleszcze, tylko psy sobie wzajemnie usuwają.
A z objawów to brak chęci do zabawy, brak apetytu, osępienie, żółty mocz. Pies nie reagował już tak jak zawsze, nie cieszył sie , jak ktoś przychodził, leżał tylko, nie chciał jeść. Zastrzyki pomogły więc chyba diagnoza trafiona. Na zczęście Maksie ma się juz dobrze
Dla mnie wcześniej wetka powiedziała, jak Tobyemu usuwała kleszcze, że obserwować, czy przestaje jeść, bawić się i czy jest markotny