Ja zakupiłam Tobyemu obróżkę Foresto, w poprzednim roku sprawdziła się w 100% nie to co Pchełka. Gorąco polecam. Toby nie miał żadnego kleszcza, przez 8 mscy użytkowania znalazłam tylko 2 suche leżące na włosach.
W tym roku założyłam pchełkę, bo miałam jeszcze nową i od razu Toby miał wbitego kleszcza w czoło. Wyjęłam taką pęsetą podobną co pokazał Daishi.
Sunia mojej siostry zachorowała na Babeszjozę. Stan był krytyczny, lekarz nie dawał jej szans na przeżycie, po badaniu krwi okazało się, ze ma już 10% krwi w sobie, nerki nie pracują, serce już słabe i mało słyszalne. Dostała zastrzyki i kroplówkę. Sunia była na kropelkach Flevox, bardzo polecała jedna lecznica, ze kleszcze nie są na nie odporne.
Po podaniu innego preparatu, kleszcze zaczęły z niej wychodzić.
Lekarz dawał suni 10% szans na przeżycie. Następnego dnia, zaczęła pić i chodzić. Wet był zdumiony, mówi, że to cud. Zrobił suni transfuzje krwi, od innego psa siostry, szanse na przeżycie wzrosły. Trzeciego dnia sunia zaczęła jeść. Codziennie była na kroplówkach. No i chyba można powiedzieć, że to cud, bo żyje :hura4:
To piesek mieszkający na wsi, na koloni. Szkoda było siostrze zostawić jej bez pomocy i patrzeć jak zdycha. Wszystko oczywiście sporo kosztuje, sama transfuzja krwi 100zł. ALe najważniejsze, ze sunia przeżyła