Czy ktoś robi zastrzyki antykoncepcyjne dla zwierząt?
Moja siostra robiła swoim suniom, nie yorkom. Ostatnio u jednej pojawiły się guzy na sutkach. Zoperowali ja. Patrzy za kilka dni a u drugiej w tym samym miejscu. Zoperowana sunia odeszła z powodu przerzutow. Druga jeszcze się trzyma i nie będzie jej kroić.
Wszystko to wina zastrzykow antykoncepcyjnych.
Sunia co odeszła w tamtym roku cudem wyliczyla się z babeszjozy. Pisałam o niej w wątku kleszczowym. Lekarz dawał jej 1% szans na przeżycie. Nawet tą druga sunia darowala krew i robili transfuzje.
Jednak odeszła z powodu nowotworu. Siostra nie była tak mocno emocjonalnie związana z ta sunia, bo to pies podworzowy na wsi. Jednak robiła wszystko by jej pomóc. Kiedy dochodziła, tak mocno jeczala. Siostra mówiła , ze w życiu Tak strasznego pisku nie słyszała. Mimo, ze minęło parę dni dalej nie może się z tym otrząsnąć. Mowilaj ej, żeby poszła spać, bo tam już nie boli.
Mam nadzieję, ze przekonałam, że antykoncepcja dla zwierząt jest zła. Lepiej raz wydać więcej I wysterylizowac