W zimie cztery , krótkie spacery. Latem również cztery. Rano krótki, później są dyżury syna.
I wiem tylko to ,że wychodzi, ale na jak długo, to trudno powiedzieć.
Wieczorem wychodzimy z mężem na długi, , godzinny spacer. Mamy wtedy czas do porozmawiania, a Nikuś do obsikania wszystkich ulicznych lamp. :lol: Mamy ci prawda maleńki ogródek, ale nie wypuszczamy do niego Nikusia po tym jak kilkakrotnie najadł się kory i wymiotował.