My Mijkę zabieramy ze sobą wszędzie z wyjątkiem głośnych imprez, płynęła już statkiem, była na kuligu, jeździ z nami w góry i nad morze. Traktujemy ją trochę jak nasze dziecko :luzik:
Pierwszy raz na plaży też biegała do każdego, ale była wtedy szczeniaczkiem i udało nam się ją jakoś ułożyć. Teraz jest grzeczna i się pilnuje, doskonale rozumie co to znaczy "stój" i "nie można", przybiega na komendę więc rzadko kiedy jest na smyczy. Oczywiście wszystko to zasługa kostek żółtego sera które dostawała za każdym razem gdy posłuchała komendy i wielkiej porcji całusów :) Kiedy się nie posłucha zwyczajnie się na nią obrażamy, nie odzywamy się do niej, nie głaszczemy ani nie przytulamy. U nas to działa.