Odświeżam temat.
Toby dalej nie da rady zostać w domu. Ostatnio ogarniałam dom i byłam sama z Tobym, musiałam parę razy wychodzić do samochodu, wyrzucić śmieci, pójść do piwnicy.
Toby zawsze idzie na parapet. Póki mnie widzi i nie trwa to długo (2-5min) to jest ok.
Jak znikam z pola widzenia, bądź siadam do samochodu, jest okropne JAW JAW i AUUUUU. Ja w domu i TEN SĄSIAD zapukał. myślałam, ze będzie afera, a on mi przyniósł list ze spółdzielni, ja normalnie stałam, jak wryta bo myślałam, ze już będzie jakiś komentarz. Podziękowałam i drzwi zamknęłam.
Śmieci jak wynosiłam, to szłam bliziutko bloku, by Toby mnie nie zobaczył. To nie szczekał i nie wył. Jak chodziłam do piwnicy i ciut dłużej to trwało (czyt 5 min) to zaczął ujadać i jeszcze łapami na drzwi skacze. A że są stare i takie rozrejdane to jeszcze nimi stuka :[
Jak mam coś do załatwienie, psa zostawiam u mamy. Jeśli podrzucam syna do przedszkola to zostawiam go w samochodzie. Nawet przełamałam się i zaczęłam jeździć, nawet zimą
Jak Toby zostaje sam u mojej mamy i jest dzień to nie szczeka, ani nic, jak jest wieczór to juz wyje. A dlaczego u mnie w domu nie potrafi na 5 min zostać. Wciąż mnie pilnuje i łazi za mną, żebym przypadkiem mu nie uciekła.
Przez tego sąsiada to praktycznie Tobiśka nie zostawiam. Jest nauczycielem informatyki, szkoła niedaleko, a więc wychodzi z domu i przychodzi o bardzo różnych porach, a na okienku wpada do domu. To jest jakaś masakra :[
Dodam, ze jest to uciążliwe, bo często zostaje sama, a wyjść do lekarza albo gdzieś musze :bezradny: