Nie powinnaś mieć obaw Kasiu.
Z własnego doświadczenia powiem, że Pumiśka też nie lubiła się czesać, wiecznie gdzieś kołtuny pod paszkami. Przy uszkach też miała tragedię, myślałam, że będzie trzeba powycinać wszystko, fryzjerka rozczesała wszystko pięknie, obyło się bez płaczu, wiercenia.
U fryzjera nie zostawiam jej samej, siedzę obok, musi mnie widzieć i jest okej. Jak za mocno się kręci to Pani jej przypina główkę czy przy tylnych łapkach aby nie spadła ze stołu. Pumiśka ma tak, że zawsze siada na dupkę, a koło dupki ma najgorzej pozbijane, powycinać trzeba.
Idź pewnie do fryzjera :)
Już nie wspomnę, że dużo zależy od fryzjerki, jakie ma podejście.