Dziewczynki ja jestem w strasznym dołku.
Zacznę od początku.
Jak wiecie mój mąż nie żyje- odebrał sobie życie-całe życie był zle traktowany przez swoich rodziców,miał jeszcze młodszą siostrę ale ona miała wszystko,a on musiał na wszystko zapracować i tak ciągle było zle-on był tym gorszym dzieckiem,takim do popychania.Prowadził na spółkę firmę z rodzicami,on miał niby 1/3 udziałów ale to tylko na papierze,bo dostawał zwykłą pensje,chociaż robił tam najwięcej,teściu tylko przyjeżdżał po kase i powyżywać się na nim,nawet gdy pracownicy dostawali pieniądze na Święta to mąż nie dostał nic.Kilka tygodni przed śmiercią powiedział mi ,że jak ojciec przyjeżdża do firmy to on czuje się jakby gestapo przyjechało,boi się cokolwiek zrobić,bo i tak będzie zle.
Po śmierci męża może przez dwa tygodnie teściu cały czas mówił,że to jego wina,że on odebrał sobie życie,a potem już starał się zwalić to na kogoś innego-a jak myślicie na kogo?
Oczywiście na mnie. Rozpowiadali,że go zdradzałam,że groziłam rozwodem-co nigdy nie miało miejsca-ja go kochałam jak nikogo na świecie ale to i tak ich nie obchodzi.
Po śmierci męża ja weszłam na jego miejsce do firmy,oczywiście teściowie od razu z 1/3 obcieli mi udziały na 20% -to co ja tam przeszłam to tylko ja wiem ale to był horror,jak byłam z Justyną u psychiatry to jak nas wysłuchała od razu stwierdziła,ze jesteśmy ofiarami przemocy psychicznej.
Straszyli mnie,że sprzedadzą firme,bo wiedzieli,że nie będę miała za co utrzymać dzieci a jak już znalazł się kupiec,który chciał kupić ich udziały i zostać ze mną wspólnikiem to oni stwierdzili,że nie sprzedają-ja myślałam,że zwarjuje.
Ale wkońcu jakoś udało się to sprzedać tylko,że teściowie sprzedali nam firmę,mam nowego wspólnika, ale budynek jest tesciów i my go od nich dzierżawimy,umowę mieliśmy podpisaną na trzy lata,z tym,że można wypowiedzieć ją z trzy miesięcznym wyprzedzeniem.
I w czwartek odwiedził nas mój teść,poczekał aż mój wspólnik wyjdzie i powiedział mi,że założy lokaty dla dzieci,wpłaci tam niby jakieś pieniadze ale ja też mam wpłacić zyski za rok 2011,jeżeli tego nie zrobię to nam wypowie dzierżawę-czyli szantaż.
Moje dochody za zreszły rok wynoszą około 24 tysięcy czyli wychodzi 2 tysiące na miesiąć i jego nie obchodzi to,że ja dzieci utrzymuje,dom- ja teraz mam wpłacić dzieciom na lokatę 8 tysięcy,bo jak nie to nas wywali.
Ja niestety nie mam takich pieniędzy,a nawet jakbym je wpłaciła to nie mam gwarancji,że i tak nas nie wyrzuci.
Jestem załamana,nie wiem co robić?
Najchętniej bym się wyniosła i szukała gdzieś innej hali ale to nie jest takie proste,znaleść taką hale,przenieś te maszyny-już nie daje rady.