Dorotko współczuję straszliwie :(
W dniu mojego ślubu musiałam Pumiśkę oddać do koleżanki bo niestety ... nie nocowałam we własnym mieszkaniu, u mnie była Teściowa z Dzieciakami, Pumiśka z cieczką, nie mogła zostać u moich rodziców. Jak spakowałam Małej rzeczy i ją "oddałam" to się poryczałam. Kilka razy dzwoniłam i pisałam jak Pumiśka. A jak wróciłam do domu to pierwsza rzecz i poleciałam po nią. Jakoś straszliwie to przeżywam.
W listopadzie planuję jechać do Estonii, a raczej to zaproszenie od Męża, na tydz, góra do 2 tygodni. I się zastanawiam kogo tu wybrać :) Czuję, że nie pojadę.
Oj trudne te rozstania z naszymi maluchami.