Iwonko powikłania po sterylizacji występują aczkolwiek rzadko, choć nie powinnaś o tym zapominać decydując się na sterylkę :bezradny:
Podam ci przykład, wielokrotnie poddawałam moje sunie operacjom, w szczególności były to cesarki na bardzo podatnej na powikłania okołooperacyjne rasy jaką jest buldog francuski :bezradny: , niestety rasa ta bardzo często rodzi przez cięcie cesarskie. Ale żeby zaraz wszystkich uspokoić nie miałam nigdy problemów w czasie operacji czy też po. Zawsze dziewczyny przechodziły zabieg bezproblemowo choć to rasa bardzo wysokiego ryzyka. Yorasków nigdy nie musiałam ciachać ale moja koleżanka która ma dużo większą hodowlę odemnie miała już sporo cesarek yorczek w swojej karierze hodowcy i u niej również nic się nie działo niepokojącego lub przemawiającego przeciwko operacji. Piszę tu akurat o samym zabiegu, dlatego że o niego najbardziej trzeba się martwić, ale żeby nie było tak różowo powiem ze dotarła do mnie ostatnio smutna wieść, pani Kasia z Brukseli z którą byłam w kontakcie, poinformowała mnie ze jej sunia Klucha, siostra mojej Agatki, (przez to zaczęła się nasza znajomość), umarła na stole operacyjny w czasie sterylizacji, właśnie w dobrej klinice w Brukseli... tak więc nie jest tylko różowo... :bezradny:
Teraz o suniach po sterylce, ich zachowanie i zdrowie... wiele suk odemnie z hodowli, różnych ras, a także bezrasowych przygarniaczy zostało wyciętych, żadna z tych dziewczynek czy chłopaków nie ma problemu, w większości przypadków było to moje zalecenie do pozbycia się pewnych problemów z zachowaniem i.... zdało doskonale egzamin, plus praca właściciela i już, wszystkie zdrowe, wesołe, nie straciły nic ze swej witalności, ani żadne z nich nie utyło, no z małymi wyjątkami ale to już nie wina sterylizacji :wysmiewacz: .
Sama mam w domu sunię buldożkę która została wysterylizowana bo zaczęła być bardzo agresywna, niestety to panna bez rodowodu i nie miała prawa się rozmnażać, w świecie psów jednak to szefowa się rozmnaża i urodzenie miotu podnosi sukę w hierarchii stada o jeden stopień. Bafi była zawsze szefem ale jej zaczęło to przywództwo przeciekać wraz z kolejnym miotem przez paluszki łapki ;) , i wtedy aby zaznaczyć swoje przywództwo zaczęła być agresywna i brutalnie przypominała wszystkim kto jest tu rządzi.... było to bardzo krwawe ustalanie hierarchii i musiałam zareagować, albo Bafi zmieni domek albo znajdę inne wyjście. Padło na sterylkę... operacja przebiega super, sunia po kilku dniach śmiga jak szalona, bałam się że szwy pozrywa :szok: , zagojona po 10 dniach, szwy nie zostawiły śladu, nie gubi moczu i co najważniejsze :okok: powoli zakończyła walki, dziś to miła suka która nie ma potrzeby dowodzenia, choć w kasze nie da sobie dmuchać :okok: , wesoła, zwinna, biegająca i nadal mnie kochająca :hura4: . Fakt że lubi sobie więcej pospać, bardziej się poprzytulać niż kiedyś, i co ważne choć nie ma zmienionej diety nie tyje, nie straciła wigoru w zabawie ani na spacerkach.
Tak więc Iwonko moim zdaniem jest więcej plusów niż minusów takiej decyzji, ale zapamiętaj kochana :) to Twoja i tylko Twoja decyzja, ja mogę ci jedynie powiedzieć jakie ja miałam ze sterylką historie i jak przebiegła ona u mnie, a raczej mojej suni :wysmiewacz: i suczek jakie znam :)