Jak wiecie, do mijego domu, w który mieszkali Punia i Dancer przyszły dwie małe sunie: Lady i Megi...
Dancer jak to Dancer - ma swoje fochy, dziwne zachowania i swój styl bycia - taki dziadunio, co to bawić się nie potrafi, ucieka przed piłką czy balonem :bezradny:
Najepiej by mu pasowało, żeby tylko Pańcia go rozpieszczała ;)
Punia zawsze chetna do zabawy z dzieciakami małe traktowała jak młodsze rodzeństwo - takie co wkurza i irytuje, ale jak trzeba to ich pilnuje i niańczy ;)
Z każdym dniem było coraz lepiej - Dancek juz sie rozkreca i Punia też...
No i tu właśnie zrobił się problem...
Punia w październiku miała cieczkę i nie była kryta, więc tak od połowy grudnia zaczełam się przyglądać czy przypadkiem nie ma ciąży urojonej. Nic się nie działo niepokojącego :okok:
Ale wczoraj... :szok:
Siedzę sobie przy komputerze, a cała czwórka w legowisku obok...
Nagle słyszę jakieś "ciamkanie"...
Patrzę, a Lady i Megi przyssane do cycuchów Puni i doją :szok: :szok: :szok:
Punia leży spokojnie i nawet się nie ruszy...
Jej sie chyba wydaje, że to jej dzieci, a młodym spodobało się i przypomniało ssanie suńki :szok:
I powiedzcie mi co z tym "fantem" zrobić :szok: :bezradny:
[color=indigo]Zmieniłam tytuł- - Asia_117[/color]