Ja Figarowi daję surową marchewkę, pokrojoną w plasterki, pokrojone jabłko oczywiście bez skórki, pomarańczy i mandarynek nie chce jeść, bananów też nie. Kiedyś latem dałam mu dosłownie odrobinkę gruszki, o matko jaki był przez następne pół dnia chory... wymioty, biegunka, na dwór musiałam go na rękach wynosić, tylko leżał w swoim legowisku, już miałam z nim do weta jechać, ale zaczęło mu przechodzić, ale się wtedy strachu najadłam :stres: