Asiu - sugerowałam wetowi kaszel kenelowy, sugerowałam zarobaczenie. Wet stwierdził, ze to nie kaszel kenelowy bo mała nie kaszle, nie ma temperatury. Stwierdził również, że to nie może być zarobaczenie, bo Tosia w sierpniu była odrobaczona. Chodzi mi o zarobaczenie atakujące układ oddechowy. Każdego dnia gmeram w jej kupalu sprawdzając czy czasem czegoś nie ma. Nie mam już siły do wetów :[ Oni wiedzą swoje, nawet nie sprawdzając przyczyny charczenia, tylko od razu mówiąc, że to tchawica. No zgadzam się - u yorków to dość częsty problem, ale najpierw powinni wykluczyć inne choroby. Asiu mieszkam na bardzo dużym osiedlu, gdzie jest mnóstwo psów i mnóstwo zarazków, więc istnieje bardzo duże ryzyko złapania jakiegoś paskudztwa :|
Edit.
Asiu - już sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Tosia się nie dusi. Ona charczy, ale nie cały czas - charczy jak np. chce coś, jak chce zwrócić na siebie uwagę. No i ostatnio czasami chrapie jak śpi.
Czytałam o charczeniu przy kaszlu kenelowym - piesek charczy jakby chciał wykrztusić coś, co stanęło mu w gardle. Tosia tak nie charczy :bezradny: