Przepraszam, pół dnia latałam z mała po lekarzach.
Tak więc wczorajsza wizyta w klinice weterynaryjnej była wielką pomyłka i też tak czułam, dlatego dzis nie odpusciłam i poszłam do wetów zaufanych i polecanych
Jest podejrzenie, że mała miała atak padaczkowy, tak i ja wczoraj myslałam i sugerowałam wetowi w klinice, ale on mi powiedział, że tak nie wygląda padaczka i objawy po niej
Natomiast dzis lekarz zgodnie powiedzieli, że mógł być to atak padaczkowy.
W chwili obecnej stan zdrowia małej jest nawet dobry. Wciąż jest osowiała, spiąca, ma problemy ze wzrokiem, ale zrenice reagują na swiatło
Jedno oko jest słabsze gorzej na nie widzi, ale czas uzbroić się w cierpliwosc
Co do wczorajszej wizyty, lekarze byli przerażeni tym jak lekarz postąpił, jakie leki podał
Po co zrobił rtg jeżeli nawet nie sprawdził, czy sunia ma czucie w łapkach
Teraz dokończymy leczenie antybiotykiem na tą ranę ( która mogła powstać przy ataku )
I musimy czekać, czy ataki pojawią się jeszcze, mógł to być jeden incydent i w to wierzę.
Wierzę również, że mała dojdzie do siebie w 100% w chwili obecnej jest wylękniona, spiąca, osłabiona. Nie sygnalizuje potrzeby wyjscia na dwór, ale to podobno normalne, całe szczęscie już kuca do siusiania, bo wczoraj na leżąco robiła
Z nerwów i wylanych łez głowa mi zaraz eksploduje. To jakis koszmar z horroru :(